Nadgodziny – chleb powszedni dla Polaków

Według firmy HAYS, ponad 70% Polaków pracuje w nadgodzinach. Jednocześnie stawia nas to w czołówce europejskich krajów, których mieszkańcy przepracowują największą liczbę godzin w tygodniu. Coraz częściej odbija się to na naszym zdrowiu i życiu prywatnym.

Zgodnie z art. 151 §1 kodeksu pracy praca w godzinach nadliczbowych jest dopuszczalna w razie konieczności przeprowadzenia akcji ratowniczej w celu ochrony życia lub zdrowia ludzkiego, ochrony mienia lub środowiska albo usunięcia awarii lub w razie szczególnych potrzeb pracodawcy. Ostatnia z nich jest często nadużywana przez pracodawców, którzy zamiast zwiększyć liczbę etatów, wolą zaoszczędzić i zlecić nadgodziny zatrudnionym pracownikom. Udowadniają to badania Eurostatu. Polska zajmuje drugie miejsce pod względem średniej tygodniowej przepracowanej liczby godzin (43,6 godz., czyli więcej od dopuszczalnego przez kodeks pracy limitu tygodniowego czasu pracy, który wynosi 40 godz.). Na pierwszym miejscu jest Grecja (45,4 godz.), a na trzecim Litwa (41,2).

Płatna praca w godzinach nadliczbowych to dodatkowe źródło wynagrodzenia. Niskie wynagrodzenia często zmuszają do brania płatnych nadgodzin, aby móc w pełni zaspokoić swoje potrzeby. Innym powodem jest chęć wykazania się i poświęcenia więcej czasu pracy, by dostać awans lub podwyżkę. Warto zaznaczyć, że praca w nadgodzinach często wykonywana jest w domu, gdzie wielu pracowników wykonuje dodatkowe obowiązki związane z pracą.

Przedłużony czas pracy coraz częściej odbija się na zdrowiu pracowników. Przemęczenie, niedosypianie czy nieodpowiednie odżywianie się prowadzi przeważnie do problemów z koncentracją. Bezpośrednio wpływa to na jakość i efektywność pracy. Długotrwałe przemęczenie i stres może skutkować chorobami układu krążenia, czy nerwicą i depresją. Nie wolno zapominać również o kolejnym bardzo ważnym skutku przepracowania, czyli wypaleniu zawodowym. Aby praca dawała satysfakcję, należy dbać o zachowanie równowagi między życiem prywatnym a karierą.

Finalnie zbyt częsta praca w godzinach nadliczbowych nie jest opłacalna ani dla pracownika ani dla pracodawcy, który nie będzie miał pożytku z przemęczonego i zestresowanego pracownika. Problem ten zdaje się zauważać coraz więcej firm, w szczególności korporacji, w których panuje zachodnio-europejski etos pracy. Wprowadzają one w życie zasadę work-life balance i traktują czas prywatny swojego pracownika jako rzecz świętą. Oznacza to, że powoli zmienia się sposób myślenia o kulturze pracy. Wypoczęty pracownik, który będzie miał czas wolny dla siebie, będzie bardziej efektywny, na czym skorzysta zarówno on, jak i jego pracodawca.

Źródło:

https://www.hays.pl/cs/groups/hays_common/documents/digitalasset/hays_1728683.pdf

Z rynku pracy